Wyniki wyszukiwania dla frazy: Katolickie Biuro Podróży


Nie paranoja a Rzeczpospolita Papieska.
Wspomniana gazeta krytykuje wszystko co nie-polskie i nie-katolickie, a
ze wegetarianizm nie jest ani polski, ani katolicki to wie kazde
dziecko.

Seva


u niektorych to juz mentalnosc ..moja znajoma tu w Kanadzie (niby taki
tolerancyjny kraj ) pracowała w poskim biurze podrozy   ....Ciagle
słuchała uwag ,ze sie głodzi ...




Łatwiej jest mi zaprzyjaźnić z ateistą wywodzącym się z
kraju z kulturą katolicką niż z ateistą wywodzącym się z
kraju protestanckiego.


Skoro tak jest Ci faktycznie łatwiej, to dobrze. Przynajmniej z góry wiesz,
czyje towarzystwo będzie dla Ciebie przyjemniejsze.

| Statystycznie, w porównaniu, wg mnie Niemcy wypadają gorzej niż
| Hiszpanie.

| E, tam. Statystyki kłamią.

To MOJE (choć nie tylko) statystyki!


Aha, Twoje.

| To kwestia podróży po wielu krajach. I to nie z biurami
| podróży.
| Też nie polecam biur, chociaż raz byłam na takiej zorganizowanej
| wycieczce i wcale nie było tak źle.

Nie ma to jak jazda w ciemno np. do kraju arabskiego.
Polecam.


Narazie mam nieco inne plany wyjazdów i bynajmniej w stronę krajów arabskich
mnie nie ciągnie. Zresztą z wiadomych przyczyn.


@ Lechu od dwóch dni siedzę przed komputerem i odpowiadam na meile otrzymane od organizatorów, zarówno od szkół jak i biur podróży. Opracowuję programy i oferty dla zielonych szkół i wycieczek szkolnych. Czczęść z nich posłuży nauczycielom do pisania projektów i poszukiwania sponsorów. Ani jedeno zapytanie nie dotyczyło turystyki wędrownej. W żadnym wypadku organizatorzy nie pytali się o schronisko. Nikt z nich nie był zainteresowany samodzielnym przygotowaniem posiłków. Minimum to pokoje, często dwuosobowe z pełnym węzłem sanitarnym i 3 posiłki. Programy w większości przyrodnicze, krajoznawcze, historyczne. Oczywiście, zawsze do pakietu wkładam przejścia górskie ale nie bezmyślne typu idziemy od punktu a do punktu b.
Czasami zdarzało mi się przygotowywać oferty dla szkół prywatnych, katolickich, gdzie jednym z punków oferty był pobyt w schronisku, często w dość spartańskich warunkach i własnoręczne przygotowywanie posiłków. Czasami nawet to mamy gotowały w PTSM-ach. Aleto są wyjatki dla bogatych dzieciaczków.

Hej! Witam wszystkich na forum. Mam nadzieję, że ktoś bardziej doświadczony mi pomoże
Mam w Moskwie koleżanki i planuję odwiedzić je w wakacje (jestem z okolic Krakowa). Zdążyłam sie zorienowac, ze zeby wjechac do Rosji pociągiem (planuje przez Ukraine) potrzebuje voucher i wizę turystyczną. To załatwię w Krakowie przez jakieś biuro podrózy i chyba nie bedzie problemu, ale powiedzcie mi, czy to wystarczy, zeby bez problemu wjechac do rosji? I potem, czy moge mieszkac obojetnie gdzie, czy w jakims hotelu, ktory wbije mi do paszportu jakaś tam pieczątkę czy cos? chciałabym zatrzymać się albo u koleżanek, albo w takim tanim hoteliku blisko katolickiego kościoła, polecanym przez znajome. tyle że nie wiem, czy mając tylko voucher i wizę mogę czuć się bezpieczna, czy na miejscu w Moskwie również trzeba załatwić jakiś dokument/pieczątkę? I potem, czy z sama wizą i voucherem wypuszczą mnie z Rosji, czy trzeba mieć coś jeszcze?
Mam nadzieję że mi pomożecie, bo ten cały system rosyjski mnie przerasta
pozdrawiam serdecznie, Iwona


Psychologia zna takie mechanizmy


Nazywa się to "mechanizmem projekcji" - przypisywanie innym własnych cech.

Aneczko, to samo prawo zakazuje działań godzących w moralność. A za obrazę uczuć religijnych grozi do 3 lat pozbawienia wolności.
"Gość Niedzielny" podał też kiedyś definicję OPINII PUBLICZNEJ - "Opinia publiczna to opinia tych ludzi, których nikt o zdanie zwykle nie pyta."
gość niedzielny - naprawde niezwykle opiniotwórcze czasopismo

Dzięki z kompetentną analizę psychologiczną mojej osoby moze zaproponujcie mi jeszcze jakąś terapie - tak to jest jak laicy biora się za psychologie podwórkową prosze o nie analizowanie mojej osoby na forum - niesmaczne i nie napoziomie
to przykre ale cóż trzeba zaakceptowac taki sten rzeczy
tak zakonczyłam swój post
plucie na ulice też jest grzechem ja nie mówie o tym co nim jest a co nie a od kiedy w naszym kraju nie wolno grzeszyć

a z ta procesja na boze ciało to niezły przykład; komunistom nie podobali się katolicy; a katolikom homoseksualisci,
a doprowadziło to do takiej sytuacji że zagraniczne biura podróży odradzają homoseksualistom przyjazdu do polski jako kraju zacofanego i niebezpiecznego

[ Dodano: 2006-01-23, 13:54 ]

Wolontariusze
Rejestracja zgłoszeń odbywa się drogą elektroniczną za pośrednictwem specjalnych formularzy. Kandydaci do wolontariatu muszą mieć ukończone 18 lat, respektować katolicki charakter spotkania oraz odznaczać się wysokimi walorami moralnymi. Chętni mogą starać się o posługę krótko lub długoterminową.

Wolontariusze krótkoterminowi będą posługiwać zasadniczo w czasie samego tygodnia centralnych obchodów ŚDM (14-20 lipca 2008); niektórzy zostaną poproszeni o pracę kilka tygodni wcześniej. Wolontariusze długoterminowi rozpoczną swoją pracę dużo wcześniej i będą w Australii od 3 do 12 miesięcy.

Wszystkim wolontariuszom organizatorzy zapewniają zakwaterowanie, wyżywienie i bilety komunikacji publicznej w miejscu pracy. Każdy osobiście pokrywa natomiast koszty podróży do Sydney. Polskie Krajowe Biuro Organizacyjne ŚDM nie prowadzi tym razem oddzielnej rejestracji i nie pośredniczy w procesie kwalifikacji. Służy natomiast pomocą w otrzymaniu bezpłatnej wizy.

Kandydaci do wolontariatu długoterminowego proszeni są o wysłanie swojego CV na adres: longtermvolunteer@wyd2008.org.

Kandydaci krótkoterminowi powinni zarejestrować się poprzez link: http://egeria.wyd2008.org

Więcej informacji na stronie http://www.wyd2008.org/volunteer

P.S.
Jeśli uczestników danej grupy rejestrują opiekunowie, to oni prześlą chętnym do wolontariatu nazwę i hasło do panelu, w którym wypełnia się odpowiedni formularz. (dotyczy na pewno Archidiec. Warszawskiej)

wiec powiedz szczerze- czy jakiś gej na tym prawie skorzystał? moim zdaniem nie, bo przecież geje korzystali z innych agencji adopcyjnych... sztuka dla sztuki...
ale Geek- jakiego podatku konkretnie nie płaci ksiądz, a Ty biedny musisz? jakiego Pytajnik uświadom ciemnego katola


O ile dobrze pamiętam, to KrK nie płaci podatków za działalność gospodarczą (wkurza to np. organizatorów wycieczek, bo katolickie biura podróży nie musząc płacić podatków są tańsze, no a są w stanie zorganizować pielgrzymkę do dowolnego miejsca na ziemi), nie płaci też chyba podatków od gruntów kościelnych. Było też kilka innych przykładów, ale w tej chwili nie pamiętam.

Zakonnica zdefraudowała 300 tys. dolarów (02-07-2006)
Siostra Barbara Markey, współautorka popularnego programu przygotowującego do małżeństwa i życia w rodzinie, została oskarżona o defraudację 300 tysięcy dolarów - informuje Cnews.
Według aktu oskarżenia, siostra pracująca w katolickim biurze przygotowującym do życia w rodzinie, wydała pieniądze na prezenty, podróże lotnicze, a część po prostu przegrała w kasynie.

Obrońca zakonnicy nie zgadza się z zarzutami, twierdząc, że siostra Markey jako współtwórca programu miała prawa do części dochodów jakie przynosił.

Zakonnicy grozi do 20 lat więzienia i 25 tysięcy dolarów grzywny. [Źródło: CNEWS, Onet] Dodał(a): MA


Czyżby chodziło o sąsiadkę Jaśka z Toronto :
http://72.14.221.104/search?q=cache:uCMC2wOMx44J:mysl.pl/czytaj.php%3Fid%3D3371%26dz%3Dnowosci+%22el%C5%BCbieta+gawlas%22&hl=pl&gl=pl&ct=clnk&cd=4
???
quote="Lewus"]Zakonnica zdefraudowała 300 tys. dolarów (02-07-2006)
Siostra Barbara Markey, współautorka popularnego programu przygotowującego do małżeństwa i życia w rodzinie, została oskarżona o defraudację 300 tysięcy dolarów - informuje Cnews.
Według aktu oskarżenia, siostra pracująca w katolickim biurze przygotowującym do życia w rodzinie, wydała pieniądze na prezenty, podróże lotnicze, a część po prostu przegrała w kasynie.

Obrońca zakonnicy nie zgadza się z zarzutami, twierdząc, że siostra Markey jako współtwórca programu miała prawa do części dochodów jakie przynosił.

Zakonnicy grozi do 20 lat więzienia i 25 tysięcy dolarów grzywny. [Źródło: CNEWS, Onet] Dodał(a): MA[/quote]
Ale "sprawiewdliwość" .ZA taką sumkę powinna być kara 600000 dolców +baty w ilości równoważnika tej sumy w złotych(ok 2000000) .A za brak wpłaty- spotkanie z katem jako przedmiot jego obróbki .

Rany koguta... Ktoś się pobawił Photoshopem a wy szalejecie.
raczej nieźle sie bawimy

a szaleć to będą katolicy...
juz pewnie można na allegro kupic garstkę popiołu z tego ogniska, a pielgrzymki do miejsca gdzie płonęło niebawem trafią do ofert "pielgrzymkowych biur podróży".
Żyć z czegoś trzeba. Choćby i z photoshopem...

Cytat z zachodniego biura podróży "Jest taki kraj w Europie - nazywa się Polska, można tam spotkać ludzi żyjących jak w średniowieczu. Ktoś, kto chce zbudować drogę, traktowany jest jak wróg publiczny nr 1. Spotkać tam można farmerów poruszających się za pomocą konia, i uprawiających ziemię za pomocą maszyn przypominających rodło. Co ciekawe nie jest to przedstawienie dla turystów - ci ludzie naprawdę tak żyją . Dziwni ci ludzie przypominają trochę amiszów, każdy postęp w ich mniemaniu stanowi śmiertelne zagrożenie dla ich bytu. Nie są naturystami, deklarują światopogląd katolicki, ale realizują postawę gnuśno-leniwą. Tak naprawdę to nie chce im sie pracować, wolą jak Murzyni korzystać z owoców Boga. Stworzyli sobie ideologię, że każdy postęp prowadzi do zagłady ludzkości.
Zapraszamy do obejrzenia tego kraju! To co przedstawiliśmy jest autentyczne i każdy może tego doświadczyć (nie są potrzebne dodatkowe bilety, ani dopłaty). Zdajemy sobie sprawę, że stan taki nie może trwać wiecznie, dlatego serdecznie zapraszamy do odwiedzenia tego egzotycznego kraju!!! Prosimy o korzystanie z naszego biura podróży, ponieważ turysta może uszkodzić samochód w dziurach na drodze, a poza tym źle są tam widziane oznaki zamożności i bogactwa, Należy przyjąć postawę życzliwej akceptacji."

jesli nigdy nie byłeś na KSMie to sie nie wypowiadaj za taki tekst możesz zotac podany do sadu o zniesławienie. poza tym jesli bys kiedyko;lwiek brał zynny udział w jakis turnusie(czytaj był jako główno prowadzacy) to wiedziałbyś że kazda placówka musi być zatwierdzona przez kuratorium oświata a przynajmniej raz na każdym z turnusów jest inspekcja sanepidu. wiec jesli szukasz czegos nielegalnego to zapisz sie na jakas wyprawe turystyzna z biura podróży. a dodatkowo jeszcze myslisz ze biskup zezwoliłby jakiej kolwiek grupie katolickiej w diecezji na prowadzenie turnusów na lewo??wiec jesli nie znasz sie na czymś nie brałeś w czymś udziału albo nie wiesz jak sie to odbywa to nie wypowadaj swojego zdania na forum publicznym.


Nie będe sie wypowiadał na ten temat... bo nie widze sensu ciągniecia go dalej... każdy bedzie trzymał swojego ruchu/stowarzyszenia... ja wiem jak jestna KSMie bo mam duzo znajomych którzy jeżdzą na KSM równiez i księzy...

Na szczęście, każdy ma prawo do własnych preferencji, czego chyba nie
jesteś
tak do końca w stanie zrozumieć.


Jestem w stanie. Ale przedstawiam też mój punkt widzenia.

Zresztą już podczas dyskusji o palmie
pokazałeś, że poszanowanie dla czyichś upodobań jest dla Ciebie czymś
niezbyt bliskim.


Zależy jakich. Nie przeszkadza mi czyjeś upodobanie jedzenia szpinaku. Nie
toleruję czyjegoś upodobania do bicia żony.

Czy każdy, do cholery, musi się wzruszać polskimi kolędami i
zachwycać palmą? ;-)


A nie???? ;-))

| A ja się czuję dobrze w krajach (post)katolickich.

To akurat żadne zaskoczenie. ;-)



tym, że wpływa na mnie kulturowo)

Ja zazwyczaj nie interesuję się czyimś wyznaniem, bo interesuje mnie
człowiek, a nie to w co wierzy.


Proszę wczytaj się dobrze. Ja pisałem o krajach (post)katolickich w których
poznawałem ludzi - oni w znakomitej większości byli ateistami. Jednak
kultura z jakiej wyrastają sprawia, że są oni mi bliższi - kulturowo
właśnie.

Chociaż zazwyczaj takie kwestie jak religia
wpływają na sposób bycia i charakter danej osoby. Przyznam szczerze, że z
katolikami trudno jest mi nawiązać wspólny język i głównie z ich winy.


Dlatego co tydzień musimy mówić "moja wina...". To tekst o naszym zamknięciu
na heretyków ;-)))

Mam znajomych w Anglii i ostatnio, na weselu poznałam bardzo sympatycznego
Niemca. Odwoziłam go do hotelu, jak był zalany w trupa. ;-)


Ordnung muss sein ;-)

Ludzie są
maksymalnie wyluzowani, weseli i z poczuciem humoru. Nie twierdzę jednak,
że
Włosi czy Irlandczycy tacy nie są. Znowu uogólniasz.


Statystycznie, w porównaniu, wg mnie Niemcy wypadają gorzej niż Hiszpanie.

| Nie jest to kwestia uprzedzeń.

To kwestia bezsensownych uogólnień, imho.


To kwestia podróży po wielu krajach. I to nie z biurami podróży.

Jakoś nie zaobserwowałam takiego zjawiska.


A ja owszem. Przy okazji polecam "Ucieczkę od wolności" Fromma. Sporo jest o
protestantyźmie - warto czytać jego analizy przeszłości, niż jego
teraźniejszości, bo już się nieco zdezaktualizowała. To tak przy okazji.

Pozdrawiam serdecznie

Krzysiek Supera


| Zresztą już podczas dyskusji o palmie
| pokazałeś, że poszanowanie dla czyichś upodobań jest dla Ciebie czymś
| niezbyt bliskim.

| Zależy jakich. Nie przeszkadza mi czyjeś upodobanie jedzenia
| szpinaku. Nie toleruję czyjegoś upodobania do bicia żony.

Nie popadajmy w skrajności.


Pokazuje Ci dwa ekstrema, które mają udowodnić, że jest coś pomiędzy nimi i
że nie można uogólniać, że ktoś ma "poszanowanie dla upodobań innych osób".

| Czy każdy, do cholery, musi się wzruszać polskimi kolędami i
| zachwycać palmą? ;-)
| A nie???? ;-))
NIE.


Afcalebotak :P


| (poza tym, że wpływa na mnie kulturowo)
Czyli jednak coś ma do rzeczy.


Pośrednio. Łatwiej jest mi zaprzyjaźnić z ateistą wywodzącym się z kraju z
kulturą katolicką niż z ateistą wywodzącym się z kraju protestanckiego.

| Proszę wczytaj się dobrze. Ja pisałem o krajach (post)katolickich w
| których poznawałem ludzi - oni w znakomitej większości byli
| ateistami. Jednak kultura z jakiej wyrastają sprawia, że są oni mi
| bliższi - kulturowo właśnie.
Ok, rozumiem.


No to OK.

| Dlatego co tydzień musimy mówić "moja wina...". To tekst o naszym
| zamknięciu na heretyków ;-)))

Dzięki za wyjaśnienia. ;-)


Broszszszsz ;-)

| Statystycznie, w porównaniu, wg mnie Niemcy wypadają gorzej niż
| Hiszpanie.

E, tam. Statystyki kłamią.


To MOJE (choć nie tylko) statystyki!

| To kwestia podróży po wielu krajach. I to nie z biurami
| podróży.
Też nie polecam biur, chociaż raz byłam na takiej zorganizowanej wycieczce
i
wcale nie było tak źle.


Nie ma to jak jazda w ciemno np. do kraju arabskiego. Polecam.

| A ja owszem. Przy okazji polecam "Ucieczkę od wolności" Fromma. Sporo
| jest o protestantyźmie - warto czytać jego analizy przeszłości, niż
| jego teraźniejszości, bo już się nieco zdezaktualizowała. To tak przy
| okazji.
Ok, może kiedyś przeczytam.


Warto!

Pozdrowionka

Krzysiek Supera


Zarząd Diecezjalny Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży pragnie gorąco zachęcić do wzięcia udziału w diecezjalnej peregrynacji relikwii bł. Karoliny Kózkówny.

Dnia 18 listopada br. w Sanktuarium w Zabawie odebraliśmy relikwie patronki naszego Stowarzyszenia. Wydarzenie to jest wstępem do zakrojonej na skalę diecezji akcji, jaką jest peregrynacja relikwii.

Relikwie rozpoczną swoją podróż po diecezji 15 lutego przyszłego roku i będą peregrynować cyklem tygodniowym do zgłoszonych wcześniej parafii. Przy okazji tego wydarzenia będziemy poruszać tematy dotyczące młodzieży jak np. modlitwa, czystość przedmałżeńska, zaangażowanie w życie wspólnoty kościoła itp.

Szczególnie ważnym elementem jest realizowana przy okazji przedsięwzięcia akcja STOP Pornografii. Ma ona na celu uświadomienie rodzicom skali problemu, który często dotyka ich dzieci, oraz promocję programu komputerowego blokującego treści pornograficzne w internecie.
Poprzez propozycję poszerzenia Kaplicy Męczenników w Sanktuarium w Zabawie o kolejne osoby, które w młodym wieku zginęły śmiercią tragiczną na terenie naszych parafii, chcemy zapoznać młodzież i starszych z życiem i miejscem śmierci bł. Karoliny Kózkówny.

Pomocą w wydarzeniu jest pakiet materiałów, który trafi do zgłoszonych parafii. Zawiera on modlitewnik, konferencje i homilie tematyczne, wiele propozycji sposobów przeprowadzenia
i wykorzystania peregrynacji, materiały muzyczne i wiele innych.

Zgłoszenia oraz wszelkie pytania należy kierować na adres biura KSM DT, dzwoniąc pod numer
014- 621-32-18.

Mając na uwadze potrzebę krzewienia kultu i wartości, którymi kierowała się w życiu nasza patronka, liczymy na Waszą pomoc i włączenie się do akcji.

Zarząd KSM DT

Przez cnotę, naukę i pracę - służyć Bogu i Ojczyźnie – Gotów!

Jako autor autor tego artykułu muszę sie do niego ustosunkować, (szczególnie do postu Aziza).

[quote=Aziz]
czy autor po prostu unikał spotkania z nimi, jak ognia, co by się jakąś "herezją", "schizmą" nie zarazić? A może nie warto się było z nimi spotykać, bo nie uznają prymatu papieża? Czy ich męczennicy nie są męczennikami, bo nie są katolikami?!
[/quote]
Dlaczego mnie osądzasz? Czy gdześ napisałem, tak jak mi powyżej zaimputowałeś? Piałem tylko o katolikach, bo tylko tych tam spotkałem i miałem okazje znimi porozmawiać (acha spotkałem i rozmawiałem jeszcze z koscielnym z prawosławnego kościoła św. Trójcy na Taksim na Galacie, ale mój grecki i jego angielski niestety nie były kompatybilne ) . Na prawdę chciałem zobaczyć WSZYSTKIE chrześcijańskie "elemetny" jakie tylko mogłem zobaczyć, niestety jak zdołałeś przeczytać otwarte były tylko świątynie katolickie (i to nie wszystkie) + wspomniany wyzej prawosławny kościół sw. Trójcy, ale tu wszedłem trochę psim swędem - gdyż wspomniany kościelny właśnie sie pojawił gdy ja już chciałem odejść. Na prawdę chciałem zobaczyć siedzibę Patryjarchatu Prawosławnego, ale jak przeczytałeś nie mogłem tam wejsć.
Weź po uwagę również to, że był to zwykły wyjazd turystyczny z biura podróży (wyjazdowo - pobytowy) i byłem dość mocno ograniczony czasowo i finansowo aby wszędzie tam gdzie chciałem jechać. Zresztą i tak w części pobytowej jeździłem sobie po najbliższej okolicy szukając pamiatek po chrześcijanach.
Jak tylko opracuję wszystkie swoje 500 zdjeć (w większośc z nich to zdjecia miejsc zwiazanych z chrzescijaństwem) które zrobiłem to wystawię je gdzieś na www. A prpos czy nie moglibyście mi polecić jakiegoś serwera (ze przyjażnym interfacem przy publikowaniu).
Przepraszam jeżeli teraz ja osodzę Ciebie -ale reagujac tak nerwowo na mój art. też przyczyniasz się niejako do tworzenia podziałów w systuacji gdy wobec świata islamskiego wszyscy chrzescijanie powinni być jedno.

pozdr.
In Christo



Emerytowany arcybiskup Lusaki (Zambia) Emmanuel Milingo zrywa z Watykanem i staje na czele ruchu żonatych księży, który będzie domagać się zniesienia celibatu katolickich kapłanów - poinformowała agencja ANSA.
Na piątek arcybiskup Milingo zwołał konferencję prasową w Waszyngtonie, by oficjalnie ogłosić powstanie ruchu o nazwie "Married Priests Now".

W organizacji działać będą duchowni z Włoch, USA i Ameryki Łacińskiej. Wiadomość o jej założeniu pojawiła się w dniu, gdy Watykan skierował pierwsze poważne ostrzeżenie pod adresem zambijskiego dostojnika, który nieoczekiwanie ogłosił swój powrót do żony, Koreanki Marii Sung, poślubionej w 2001 roku w sekcie Moona.
REKLAMA Czytaj dalej

W wydanym oświadczeniu biuro prasowe Stolicy Apostolskiej podkreśliło, że nie posiada żadnych precyzyjnych informacji na temat, jak to ujęto, "celu podróży" emerytowanego arcybiskupa Lusaki do Stanów Zjednoczonych. "Jeśli - ostrzegł Watykan - przypisywane mu deklaracje, dotyczące kościelnego celibatu okażą się prawdziwe, nie pozostanie nic innego, jak je potępić biorąc pod uwagę dyscyplinę Kościoła w tej sprawie".

W środę arcybiskup Milingo wystąpił na konferencji prasowej w Waszyngtonie i ogłosił, że powrócił do swej żony i spotkał się kilkakrotnie z przywódcą tak zwanego Kościoła Zjednoczeniowego. Zaapelował do Kościoła katolickiego, by wyraził zgodę na zawieranie małżeństw przez księży informując, że na świecie jest 150 tysięcy żonatych duchownych. Oświadczył ponadto, że Maria Sung będzie już zawsze jego żoną.

Mieszkający dotychczas we Włoszech arcybiskup Emmanuel Milingo, egzorcysta, uzdrowiciel i piosenkarz zniknął na przełomie maja i czerwca. Mimo to przedstawiciele Watykanu uspokajali, że nie ma powodów do niepokoju i wyrażali pewność, że powróci on wkrótce do podrzymskiej miejscowości Zagarolo, gdzie mieszkał od czasu powrotu do Kościoła przed pięcioma laty, gdy zerwał z sektą Moona i wyrzekł się żony. Przez cały ten czas znajdował się pod dyskretną kontrolą kościelnych przełożonych, również watykańskiej Kongregacji Biskupów.

Tymczasem według ANSY, to właśnie w czasie pobytu na tym swoistym "zesłaniu" w Zagarolo, dokąd skierował go Jan Paweł II, arcybiskup Milingo od dłuższego czasu przygotowywał się do założenia ruchu żonatych księży.

W tej sytuacji, zdaniem watykanistów, należy spodziewać się natychmiastowej reakcji Watykanu, który obłoży zbuntowanego byłego arcybiskupa Lusaki ekskomuniką.

PAP/ML

------------------------

No, jestem ciekaw, czy będzie ekskomunika, czy też znowu seria trzydziestu siedmiu "braterskich napomnień"?

DZIEŃ 29.05.2007

9.00 - Otwarcie festiwalu i Dni Łomży - siedziba TLiA w Łomży

9:15-11:00 - Saint - Petersburg Puppet Theatre „Brodyachaya Sobachka” /Saint-Petersburg – Russia/- Brzydkie Kaczątko - w siedzibie TLiA w Łomży -spektakl konkursowy

10:00-12:00 - Konrad Fredericks – International Punch Showman /London - United Kingdom/ - Przygody pana Puncha - w MDK -spektakl konkursowy

18:00 - Białostocki Teatr Lalek /Białystok-Polska/ - Baldanders -w siedzibie TLiA /Młodzież, Dorośli/ - Spektakl konkursowy

20:00 Teatr Ognia i Papieru /Łódź -Polska/ - Łza - w Muzeum /Młodzież, Dorośli/

DZIEŃ: 30.05.2007

9:00-10:30 - Childrens of Republic of Srpska /Banja Luka – Bosnia and Herzegovina/ - Smok z ulicy Vojta- w TLiA /Dzieci i Młodzież/ Spektakl konkursowy

10:00 - Opolski Teatr Lalki i Aktora im. A. Smolki / Opole – Polska/- O królestwie drzew i traw - Centrum Katolickie /Dzieci, Młodzież, Dorośli/ - Spektakl konkursowy

18:00 - Teatr Krypta /Szczecin-Polska/- Mojo Mickybo - w MDK /Młodzież, Dorośli/ - Spektakl konkursowy

18:00 - Otwarcie wystawy Malarstwa Kaina Maya - Nie daj się smutkowi wg Andersena - w Galerii Sztuki Współczesnej /Dzieci, Młodzież, Dorośli/

20:00 - Compagnie Du Coin Qui Tourne /Strasburg France/ - Mur - Mur - w TLiA /Młodzież i Dorośli/ - Spektakl konkursowy

21:00 - Teatr Biuro Podróży /Poznań-Polska/- Makbet - na Starym Ryneku /Młodzież,Dorośli/

DZIEŃ: 31.05.2007

9:00 - 10:30 - Teatr Lalek Pleciuga /Szczecin - Polska/ - Szpak Fryderyk - w TLiA /Dzieci/ - spektakl konkursowy

9.00 - 11.00 - Teatr Batlejka /Mińsk - Białoruś/ - Nagi Król - w MDK /Młodzież/ - spektakl konkursowy

17:00 - Studio Damuza /Prague - Czech Republik/ - Długi, Szeroki i Bystrooki - w TLiA /Młodzież, dorośli/ - spektakl konkursowy

20:00 - Visual Puppet Theater "prassein aloga" /Athens - Greece/ - Czerwone buciki - w TLiA /Młodzież, dorośli/ - spektakl konkursowy

21:00 - Teatr Nikoli /Kraków - Kijów/ - Grubaski show - na Starym Rynku /dzieci, młodzież, dorośli/

DZIEŃ: 01.06.2007

9:00 - 10:30 - fundus - Marionetten /Dresden - Germany/ - Circus Gockeliniego - w MDK /Dzieci, młodzież, dorośli/ - spektakl konkursowy

10:00 - 12:00 - Wrocławski Teatr Lalek - Szkice z Backetta - w TLiA /Dorośli/ - spektakl konkursowy

13:30 - Lwowski Teatr Lalek /Ukraina/ - Alibaba i 40 Rozbójników - w MDK /Dzieci/

18:00 - Teatr Lalki i Aktora w Łomży - Mewa - w TLiA

19:30 - Zakończenie festiwalu - w TLiA

Doszedłem do wniosku, że jednak – w pierwszej osobie – wypowiem w sprawie ojca gwardiana z notki w gazecie. Robię to przez wzgląd na szacunek dla tradycji i liturgii, umiłowanie nie tylko prawdy, ale i miejsca, w którym przyszło mi służyć, oraz przez wzgląd na sympatię do ludzi.

1. Owszem opowiedziałem o zdarzeniu, ale w gazecie została podana wersja gazety, co więcej wydarta z kontekstu. Cóż, mam przynajmniej jasność, że nie ze wszystkimi mediami należy rozmawiać. Dodam jedynie, że to nie pewien turysta zapytał i nie mnie osobieście. Pracownik biura podróży na kilka tygodni przed określoną datą wysłał maila do klasztoru z zapytaniem o możliwość Mszy po łacinie dla grupy Włochów. Z kontekstu zrozumiałem, że nie o łacinę chodziło, ale przede wszystkim o Eucharystię. Mając świadomość, jaka jest powszechna znajomość łaciny w Italii, poinformowałem, że możliwa jest również Msza w języku włoskim, w efekcie czego z radością i bez wahania poproszono nas o Mszę po włosku. W umówionym terminie osobiście tę Mszę z homilią odprawiłem (w języku włoskim, choć mogłem również w języku łacińskim, co – jeśli jest taka potrzeba – również czynię).
2. Co do lektury dokumentów Kościoła na temat liturgii, mogę wyznać, że znam nie tylko konstytucję „Sacrosanctum concilium”.
3. Jeśli zaś chodzi o postawy czy zachowania, to bez wątpienia bliższe ducha Ewangelii jest radosne usposobienie i poczucie humoru niż pryncypialność i gotowość do osądów bez chęci dotarcia do prawdy.
4. Może na koniec warto odnieść się jeszcze do bardzo dobrego skądinąd tematu postu: „wypowiedź kapłana katolickiego?” Odpowiedź brzmi: nie. To wypowiedź gazety. Jak widać, nie wszystkie fakty są autentyczne, niektóre są jedynie medialne.

Pozdrawiam wiosennie i radośnie, życząc + pokoju w Panu! I zapraszam do nas nie tylko na Mszę świętą po włosku.

ANTYKWITÓW CIĄG DALSZY

Zdobyłem nowe "kwity" w sprawie "kwitów"
Oto kolejny fragment:

KOMENTARZ
DO ARTYKUŁU REDAKTORA TOMASZA SAKIEWICZA
PT. „KWAŚNIEWSKI NA NOWO ŚCIGANY”
OPUBLIKOWANEGO W „GAZECIE POLSKIEJ” NR 12 Z 22 MARCA 2006 R.

(...)

„Pieniądze te w większości wypadków zasiliły konta spółek politycznie i towarzysko bliskich Aleksandrowi Kwaśniewskiemu, np. agendę ZSMP Juventur”

Kłamliwe i oszczercze uogólnienie

Wprawdzie kontrole przeprowadzane przez NIK wielokrotnie ujawniały liczne różnej wagi nieprawidłowości w gospodarowaniu funduszami celowymi pozostającymi w gestii „ministrów sporu i młodzieży”, to jednak pożyczki i dotacje z trzech funduszów celowych, a to Centralnego Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej (CFKRF), Centralnego Funduszu Turystyki i Wypoczynku (CFTiW) oraz Państwowego Funduszu Młodzieży (PFM) generalnie rzecz biorąc były udzielane podmiotom ustawowo uprawnionym i na cele określone w ustawach.

Biuro Turystyki Młodzieżowej ZSMP „Juventur” było biurem podróży ustawowo uprawnionym do korzystania z CFTiW, tak jak wszystkie inne firmy turystyczne z których składek ten fundusz powstał.

Zarzut ,że był agendą ZSMP jest nie merytoryczny lecz polityczny i to w starym stalinowskim stylu. Ktoś inny o spaczonej spiskową teoria dziejów mentalnością T. Sakiewicza mógłby przecież równie dobrze powiedzieć, że np. Akademickie Stowarzyszenie Katolickie „Soli-Deo” lub Kościel-na Służba Porządkowa, które dostały w 1989 r. pożyczki z PFM to uprzywilejowane agendy Episkopatu – uprzywilejowane bo termin spłaty I raty pożyczki odłożono im do 1991 r. ))„Juventur” bynajmniej nie był głównym beneficjentem CFTiW

O ile dobrze pamiętam w 1990 r. „Juventur „ dostał z CFTiW około 5 mld zł czyli mniej niż 1% ogólnej kwoty udzielonych pożyczek..
Głównymi beneficjentami CFTiW bynajmniej nie były „spółki politycznie i towarzysko bliskie A. Kwaśniewskiemu, lecz przede wszystkim Przedsiębiorstwo Państwowe „Orbis” które w tym samym czasie dostało z tego funduszu 35 razy więcej niż „Juventur"

http://wiadomosci.wp.pl/k...,wiadomosc.html

Wschodnie świętowanie pod Tatrami

Ukraiński, rosyjski, białoruski - te języki od kilku dni można usłyszeć na zakopiańskich Krupówkach. Zamożni Rosjanie i Ukraińcy okupują Zakopane - opisuje "Dziennik Polski".

Z początkiem stycznia pod Tatry zjechało kilkanaście tysięcy gości zza wschodniej granicy, by nie tylko odpoczywać, ale i spędzić prawosławne święta Bożego Narodzenia.

- Gaspodin pomiłuj, pomiłuj, pomiłuj - rozbrzmiewało w zakopiańskim rzymskokatolickim Starym Kościółku podczas prawosławnego nabożeństwa, w którym uczestniczyli wierni wyznania prawosławnego, grekokatolickiego i innych obrządków wschodnich. Kiedy katolicy obchodzili Święto Trzech Króli, pod Giewontem tysiące Rosjan, Ukraińców i Białorusinów zasiadło do wieczerzy wigilijnej. Jednak wschodni Słowianie nie tylko świętowali przy stołach. Niektórzy wybrali kuligi i góralskie ogniska.

- W tym roku po raz pierwszy na tak dużą skalę sprzedajemy wycieczki i zorganizowane imprezy - mówi Maciej Młynarczyk, kierownik biura podróży "Orbis Travel" w Zakopanem. - Klienci z Rosji, Ukrainy i Białorusi to najczęściej mieszkańcy dużych miast: Odessy, Petersburga, Moskwy i Kijowa. Lubią zwiedzać, poznawać nowe miejsca. Zainteresowani są głównie Krakowem, chętnie korzystają też z tamtejszego Aguaparku. Natomiast Zakopane cenią za gościnność, niepowtarzalny klimat gór i urok miasta.

Markowe ubrania, dobry sprzęt narciarski, drogie samochody - to cechy, które wyróżniają gości zza wschodniej granicy, którzy od pięciu lat upodobali sobie zimowy wypoczynek w polskich górach.

- Od 3 do 10 stycznia cały obiekt mamy zapełniony przez Ukraińców, Rosjan i Białorusinów - przyznaje Rafał Guciaz hotelu Mercure Kasprowy. - To ponad pół tysiąca gości. Rosjanie są bardzo zamożni. Wśród Ukraińców przeważa klasa średnia. (PAP)

Śluby to także ogromny biznes - suknie, limuzyny, imprezy w knajpach, zespoły, DJ-e, fotografowie, kamerzyści, fryzjerzy, manikirzystki, solaria, kwiaciarnie, taksówkarze, browary, gorzelnie, producenci napojów, ciast, papierosów, masarze, rolnicy, biura podróży itp., nie licząc oczywiście pobudzanego przez zakupy prezentów handlu. Wszyscy są zainteresowani ślubami (czytaj kasą) Także kościół ma w tym swój partykularny interes (ale nie tylko).


Pytanie, czy mówimy o ślubie, jako ceremonii, z ktorej m.in. uzyskujemy dokument, poswiadczający to, że wstąpiliśmy w związek małżeński oraz konsekwencjach z tego wynikających, czy o ślubie, z którym wiąże się, choć nie jest to konieczne, ogromne wesele z całym tym dorobkiem o którym wspomniałeś.
Dla mnie istotą ślubu jest wymiar sakramentalny, i to z tej pozycji należy rozpatrywać wartość tej ceremonii. Jesli uważam się za człowieka wierzącego, a rozumiem, że za takiego uważają się biorący ślub w kościele, papierek, jest dokumentem poswiadczającym to, że wziałem ślub w kościele katolickim. Z tej perspektywy, nie można mowić tylko o papierku oraz o tym, że lepiej jest żyć na kocią łapę, bo jest to grzechem. Kościół podnosząc małżeństwo do rangi sakramentu, wyniósł małżeństwo do wielkiej godności pokazując jak ważna jest w życiu człowieka rodzina, żyjąca wiarą i będąca także najmniejszą komórką tegoż kościoła. Dla mnie jest zasadnicza różnica w tym, czy żyję z kimś ot tak, czy w sakramentalnym związku małzeńskim, ponieważ jest to dowód tego, czy drugą osobę, którą podobno kocham traktuję poważnie. Bo oczywiście wszędzie zdarzają się przypadki patologii, ale nie ma żadnego powodu aby tym usprawiedliwiać brak ślubu. W rodzinach, które żyją wiarą, wychowują dzieci w wierze, statystycznie jest o wiele mniej rozwodów i innych tego typu problemów. Rodziny, a szczególnie małżeństwa otaczał wielką troską Jan Paweł II, podkreślając w swoim nauczaniu wyjątkową rolę małżeństwa oraz zwracając uwagę, że rodzina, małżeństwo, rodzice to pierwsi nauczyciele wiary.
Dla mnie jako osoby głęboko wierzącej, fakt zawarcia sakramentalnego związku małżeńskiego jest jednym z najważniejszych wydarzeń w moim życiu i takie też jest moje zdanie w tym temacie. Ślub nie gwarantuje szczęścia, ale gwarantuje, że można mieć wzajemne wsparcie gdy go zabraknie, a wzajemna miłość będzie pięknym budulcem wspólnego życia.

ze wzgledu na to iż wczesn iejszy temat został zamkniety nie miałem mozliwości wypowiedzieć sie na temat.
wiec DROGI PANIE JUDO przyaczając Twoje słowa:
Jezeli chodzi o koszt oazy wakacyjnej w naszej diecezji.. to i tak jestesmy najtańsi.. w inncyh diecezjach oaza duzo wiecej kosztuje.. a najdrozej jest w samym centrum ruchu - w krościenku... także może jest dużo drożej niż na ramie ale na RAMie spisz w namiotach i nie masz takich luksusow jak na oazie... na KSM tez nie masz takich luksusów.. i jeżeli chodzi o Oaze to wszystko jest legalnie zalatwione itd... co w ksm i ramie nie bywa rzadkością ze tak jest... takie moje dodatkowe spostrzezenie.. i oczywiscie jestem za 15 dniowa wersja oazy na wakacjach!! :D

jesli nigdy nie byłeś na KSMie to sie nie wypowiadaj za taki tekst możesz zotac podany do sadu o zniesławienie. poza tym jesli bys kiedyko;lwiek brał zynny udział w jakis turnusie(czytaj był jako główno prowadzacy) to wiedziałbyś że kazda placówka musi być zatwierdzona przez kuratorium oświata a przynajmniej raz na każdym z turnusów jest inspekcja sanepidu. wiec jesli szukasz czegos nielegalnego to zapisz sie na jakas wyprawe turystyzna z biura podróży. a dodatkowo jeszcze myslisz ze biskup zezwoliłby jakiej kolwiek grupie katolickiej w diecezji na prowadzenie turnusów na lewo??wiec jesli nie znasz sie na czymś nie brałeś w czymś udziału albo nie wiesz jak sie to odbywa to nie wypowadaj swojego zdania na forum publicznym. a teraz jesli chodzi o spanie pod namiotami lub w ośrodku to zdecydowanie ośrodki sa najlepsze dla małych dziewczynek które boją sie w nocy wyjść z łóżeczka jak im sie chce siusiu. wiec jesli liczysz tylko na wygody a nie na prawdziwy kontakt z przyrodą to dalej sobie opowiadaj jakies bzdury o warunkach na ksmie oazie i ramie. Tylko dobra rada najpierw zapoznaj sie z tematem za ni sie wypowiesz.

z pozdrowieniami były członek oazy oraz obecny zarządu KSM diecezji rzeszowskiej
Grzegorz


 [...]

Wracając do "teorii ogona". Każde "zwierze" ma ogon. "Zwierze" z ogonem
popularnie nazywa się "zwierzę". Niektórzy teoretycy ogonologii próbują
forsować nazwę "zwierzem", ale puryści językowi protestują nie wiedzieć
czemu. Budując koncepcję hierarchiczną, z jednej strony mamy mrówkę, której
ogon jest niemal niewidoczny, a z drugiej strony mamy padalca, który wydaje
się być tylko i wyłącznie ogonem. Postawmy pytanie: gdzie ten ogon przyłożyć?
Może być przecież "pądalec", "padąlec" lub po prostu "padalęc". Osobny
problem stanowi frazeologia. Weźmy słowo "blade", które i tak narobiło już
wiele kłopotów:

padalec = blady pądalec v blady padąlec v blady padalęc

ale

padalec = padalec - (d:cz)

Owa aliteracja (d:cz) wydaje się być kluczem do "teorii ogonów".


Piękna teoria ogonowa, w smaku równa nieomal ogonowej zupie. Mlaskając, warto
przypomnieć przeciwstawną teorię Hankla i Bicepsa sugerującą, że żadne
zwierzę na Ziemi nie posiada ogona: to ogon w mniejszym lub większym stopniu
posiadł swoje zwierzę! Według Hankla i Bicepsa ogon stanowi centralną jednostkę
organizmów żywych, wpływając nie tylko na ich rozwój fizyczny ale również na
psychikę, sposób pojmowania otaczającego świata. Jako przykład uczeni
podają lemura, użytego przez nich do badań. W pierwszej fazie, tuż po
dostarczeniu osobnika przez biuro podróży "Madagascar couleur locale" był on,
jako przedstawiciel samców posiadaczem, czy też raczej: był on posiadany przez
dwa ogony
co i odzwieciedlał swym niespożytym temperamentem.
Zaraz po zameldowaniu się w lewym skrzydle laboratorium Hankla i Bicepsa
lemur żywo interesował się wiszącym
na ścienie klatki kalendarzem z roznegleżowanymi lemurzycami, a nawet
językiem migowym ręką wyraził swoje myśli wywołując zgorszenie
starszych wiekiem sprzątaczek i chichot wśród młodszych.
Jego usposobienie zmieniło dopiero doświadczenie Hankla i Bicepsa w wyniku
którego lemur pozostał tylko z jednym ogonem. Od tej pory przesiadywał
osowiały w rogu pomieszczenia nie zwracając na kalendarz najmniejszej uwagi,
zaprzestał też prób porozumienia się z otoczeniem za pomocą języka migowego.
Doświadczenie potwiedziło podejrzenia Hankla i Bicepsa i dzięki niemu
uzyskali pokaźne dotacje państwowe na dalsze badania nad ogonami peletonów,
eksperymentowali sporo z aktorami grającymi ogony (tu wyjaśniam, że grywać
ogony oznacza w środowisku aktorskim  grywanie ról drugorzędnych,
nie dających pola do popisu), przeprowadzili szereg obserwacji nad ludźmi
oganiającymi się od much, komarów, domowych spraw, czy wreszcie małżeńskich
obowiązków. W końcu ogon poróżnił Hankla i Bicepsa. Po rozwodzie z żoną pierwszy
założył Sektę Najwierniejszego Ogona, niech ogon zawsze będzie przy nim.
Drugi przeprowadzał operacje przeszczepiania kości ogonowej kobiet
i ogonów mężczyzn w bardziej widoczne, reprezentacyjne miejsca. Jego wystawy
cieszyły się olbrzymim zainteresowaniem i to nawet Kościoła katolickiego
(słynna "Encyklika potępiająca ogony Bicepsa w świetle dziennym")
Chętnych do przeszczepów nie brakowało, wręcz przeciwnie:
brakowało wyjątkowo pięknych ogonów, co tylko potwierdzało
wyjątkowość i hegemonię tychże nad posiadanymi przez nie zwierzętami.

Na zakończenie parę reguł Hankla i Bicepsa:

ogon do kwadratu równa się stajnia
ogon do koła odpowiada jednemu kieratowi
dwa ogony równają się samcowi (liczne wyjątki, np. samice
z lisem okręconym wokół szyi)
ogon razy ogon to tak zwane klapsy
antyogon = kochanek żony

Niechaj ogon nigdy nas nie zawiedzie!
marco ;)



| Na szczęście, każdy ma prawo do własnych preferencji, czego chyba
| nie jesteś tak do końca w stanie zrozumieć.

Jestem w stanie. Ale przedstawiam też mój punkt widzenia.


To dobrze, że jesteś, bo już miałam wątpliwości.

| Zresztą już podczas dyskusji o palmie
| pokazałeś, że poszanowanie dla czyichś upodobań jest dla Ciebie czymś
| niezbyt bliskim.

Zależy jakich. Nie przeszkadza mi czyjeś upodobanie jedzenia
szpinaku. Nie toleruję czyjegoś upodobania do bicia żony.


Nie popadajmy w skrajności.

| Czy każdy, do cholery, musi się wzruszać polskimi kolędami i
| zachwycać palmą? ;-)

A nie???? ;-))


NIE.

| A ja się czuję dobrze w krajach (post)katolickich.

| To akurat żadne zaskoczenie. ;-)



(poza tym, że wpływa na mnie kulturowo)


Czyli jednak coś ma do rzeczy.

| Ja zazwyczaj nie interesuję się czyimś wyznaniem, bo interesuje mnie
| człowiek, a nie to w co wierzy.

Proszę wczytaj się dobrze. Ja pisałem o krajach (post)katolickich w
których poznawałem ludzi - oni w znakomitej większości byli
ateistami. Jednak kultura z jakiej wyrastają sprawia, że są oni mi
bliższi - kulturowo właśnie.


Ok, rozumiem.

| Chociaż zazwyczaj takie kwestie jak religia
| wpływają na sposób bycia i charakter danej osoby. Przyznam szczerze,
| że z katolikami trudno jest mi nawiązać wspólny język i głównie z
| ich winy.

Dlatego co tydzień musimy mówić "moja wina...". To tekst o naszym
zamknięciu na heretyków ;-)))


Dzięki za wyjaśnienia. ;-)

| Ludzie są
| maksymalnie wyluzowani, weseli i z poczuciem humoru. Nie twierdzę
| jednak, że Włosi czy Irlandczycy tacy nie są. Znowu uogólniasz.

Statystycznie, w porównaniu, wg mnie Niemcy wypadają gorzej niż
Hiszpanie.


E, tam. Statystyki kłamią.

| Nie jest to kwestia uprzedzeń.

| To kwestia bezsensownych uogólnień, imho.

To kwestia podróży po wielu krajach. I to nie z biurami
podróży.


Też nie polecam biur, chociaż raz byłam na takiej zorganizowanej wycieczce i
wcale nie było tak źle.

| Jakoś nie zaobserwowałam takiego zjawiska.

A ja owszem. Przy okazji polecam "Ucieczkę od wolności" Fromma. Sporo
jest o protestantyźmie - warto czytać jego analizy przeszłości, niż
jego teraźniejszości, bo już się nieco zdezaktualizowała. To tak przy
okazji.

Pozdrawiam serdecznie

Krzysiek Supera


Ok, może kiedyś przeczytam.


| Czy Ciebie kiedyś jakieś bojówki katolickie zaatakowały?
Ostatnio tutaj na grupie. Życzyliście sobie wesołych świąt. ;-)


;-)

| Jakoś nie przypominam sobie linczu na tle religijnym we
| współczesnej Polsce. Nie przesadzasz czasem?
Oczywiście, ten lincz to w przenośni. Nie chodziło mi o prawdziwe baty,
jednak czasem słowo może działać w podobny sposób.


Owszem, nawet jeśli jest w języku, którego nie rozumiesz.

Nie przypominasz sobie,
bo może nie chcesz o takich rzeczach wiedzieć.


Wrabiasz mnie, a ja prosiłem o przykłady.

| A jeśli chodzi o nagą Wielkanocniankę, to po prostu
| zatrzymałaby ją
| policja. A nie zboczeńcy, czy katolicy.
A skąd pewność, że policja byłaby pierwsza? :P


"wzywam radiowóz 121 - na Nowym Świecie spaceruje naga kobieta i TYLKO ŻEBY
MI SIĘ ZNOWU WSZYSCY NIE ZJECHALI W JEDNO MIEJSCE Z CAŁEGO MIASTA JAK W
ZESZŁYM MIESIĄCU".

| | Czy zdajesz sobie sprawę, że muzułmanie są dość "tradycyjni'?
| Zdaję, ale to nie oznacza, że są jednocześnie idiotami. Wiedzą, że w
| Europie panuje inne kultura i kobiety inaczej się ubierają.
| Zrozumiałabym tę chustę w meczecie, ale tak normalnie to wydaje mi
| się to przesadą.
| Hmm. Chyba masz nieco naiwne wyobrażenie o świecie Islamu.
Możliwe, jakoś specjalnie się tym nie interesują. A z krajów islamskich
zwiedzałam tylko Tunezję.


Nie wiem, gdzie dokładnie byłaś w Tunezji i jak ją zwiedzałaś, ale jeśli w
miejscach turystycznych i na wycieczce przez biuro podróży, to gwarantuję,
że to, co widziałaś, nie jest reprezentatywne. Możliwe, że jest inaczej.

| Oni wiedzą, że panuje inna kultura, ale często nie za
| bardzo akceptują zachodni styl życia, również w kwestii
| ubioru.
Ależ ja się z tym zgadzam. Tylko fakt, iż nie akceptują zachodniego stylu
bycia nie oznacza, że oczekują od turystów z Europy czy z Ameryki by swoim
ubiorem dostosowali się do otoczenia.


Nie zgadzam się. Berberowie w wioskach w Maroku oczekują, żeby każdy,
niezależnie od tego skąd jest, miał długie spodnie i raczej długi rękaw.

| miejscowościach. Kiedy byłem z dziewczyną w Maroku na początku
| chodziliśmy w krótkich spodniach (45 stopni), ale drugiego dnia w tym
| kraju przechodziliśmy po południu przez ulicę, deptak w Sale, małej,
| ortodoksyjnej mieścinie pod Rabatem. I wiesz, Ci faceci, których
| mijaliśmy (kobiety w domach zajmują się dziećmi) patrzyli na nas i z
| nieprzyjemnymi wyrazami twarzy mówili coś do siebie po arabsku.

Mają do tego prawo. W Polsce też ludzie czasem się krzywią jak widzą
Araba,
zwłaszcza po pamiętnym ataku na WTC się to nasiliło.


I nadal uważasz, że bezsensowne jest zakładnie chusty w Iranie? Wolałabyś
słuchać niemiłych słów po arabsku? Masochizm? trumna.pl? ;-)) [no offence]

Pozdrawiam

Krzysiek Supera


Wybaczcie proszę ze odświeżam temat. Nie jestem w stanie fizycznie z pożądaną jakością przeczytać 60 stron poprzednich postów. Dlatego za mogące zaistnieć powtórzenia przepraszam.

Mile zaskoczyło mnie odwołanie się do programu RACJI. Cóż jest on dobry ale dotyczy jedynie powierzchowności problemu. Jak napisał Janusz "kłamstwo sączy sie do nas różnymi drogami" cóż prawda. A najlepszą ścieżką implantowania jej ludziom jest rodzicielska indoktrynacja. Dziecko nie jest pozbawione myślenia ale proces ten nie przebiega u niego suweremnie. Jest nastawione bezkrytycznie do tego co mówią mu rodzice. Dlatego największa krzywda jaką można dziecku wyrządzić to wmawiać mu wiarę w coś czego nie ma. Wmawiać że jego dobro i moralność zależy od boga i że jest jego dziełem. Podczas gdy zasady współżycia społecznego są stricte biologicznego pochodzenia. Powiem więcej tak "słuszna" religijna moralność doprowadza do wypaczenia normalnego ludzkiego pojęcia społeczeństwa. Za miast postrzegać drugiego człowieka jako przedstawiciela tego samego gatunku dokonuje rozróżnienia na wierny i nie wierny. Przy czym ten drugi musi albo zostać wiernym albo spłonąć. Wszelkie religie firmują sobą fałszywy obraz świata - dualizm. Wmawia ze są rzeczy których nie można poznać ani zbadać. Co jest fikcją.

Teraz popatrzmy jak to wygląda w Polsce. Która jest niewątpliwie krajem wyznaniowym chociażby dlatego ze światopogląd religijny jest ustawowo uprzywilejowany. Pamiętacie słynny artykuł o "Obrazie uczuć religijnych" ? I skazaną dzięki niemu artystkę która o zgrozo przyczepiła genitalia do krzyża.(Swoją drogą fajny pomysł)

Kolejna rzecz w państwowych szkołach jest wykładana religia Rzymsko Katolicka. Jak to się ma do neutralności światopoglądowej państwa ? Mało tego katecheci nie podlegają jurysdykcji dyrektorów tylko biskupów. A płaci im sie z podatków.

Następna kwestia to fundusz kościelny. Stworzony aby utrzymywać duchownych ze względu iż ich majątki znacjonalizowano. Z tego co wiem komunizm się skończył specjalne komisje oddały kościołowi nawet ponad dawnego majątku ale widać księża bidulki nadal nie mają za co żyć.

Pozostańmy w sferze finansowania. Kościół dostaje dotacje od państwa na utrzymanie zabytków i cele charytatywne ale nie jest z ich wykorzystania rozliczany. Widział ktoś zbiorczy raport finansowy Caritasu ? Widać władzom to nie przeszkadza...

Dalej kościół jako jedyna sekta w tym kraju nie płaci podatków. Nie jest także opodatkowana jego działalność gospodarcza. Pytam dlaczego ? Parafialne biura podróży nie muszą płacić ubezpieczeń dzięki czemu świeckie biuro podróży ma wycieczki o niebo droższe np. do Rzymu. I jak normalny przedsiębiorca ma konkurować z kościelnym ?

Istnieje jeszcze jedne bardzo widoczny znak tego ze Polska jest krajem wyznaniowym. W każdym urzędzie szkole przedszkolu a nawet na sali sejmowej wiszą krzyże. I czego to niby symbol ? Laicyzmu ? Że o modlitwie o deszcz nawet nie wspomnę...

Następna sprawa jak ma się do rzekomo nie wyznaniowego państwa obecność kapelanów rzymsko-katolickiego kościoła opłacanych z podatków wszystkich w szpitalach wojsku policji straży pożarnej granicznej. Jak mają sie do tego kaplice podkreślam wyznania Katolickiego w szpitalach. A co z innowiercami ? Oni nie mają gdzie sie pomodlić.

Jak do świeckiego państwa ma sie bezkarność oficjeli kościoła wyższej rangi chociażby afera Stella Maris. Dlaczego szefowi całego interesu nie stawia sie zarzutów nie stosuje aresztu prewencyjnego etc ? Prost koleś nosi sukienkę i fioletową czapeczkę.

Kolejnym dowodem na "wyznaniowość" państwa polskiego jest ustawa antyaborcyjna. W obecnym kształcie honoruje ona i uznaje za powszechne normy moralne lansowane prze jedną religie. Jest to nie dopuszczalne w świeckim państwie. Człowiek który posiada inne poglądy nie może postępowa zgodnie z nimi ponieważ ktoś narzuca mu Katolicki model moralności. To samo z eutanazją i związkami homoseksualnymi. Szczególną woje Kościół prowadzi właśnie z gejami i lesbijkami. A państwo zamiast stać na straży ich praw pomaga kościołowi odmawiając legalizacji takich związków.

Jeszcze jedno istnieje coś takiego jak „Wspólna komisja rządu i episkopatu” Dlaczego tylko jedna sekta ma w Polsce wyłączność na kontakty z władzą. W świeckim państwie nie ma prawa bytu taki twór a jeżeli jest już jedna taka to musi być też po jednej dla każdego innego kościoła obecnego w danym kraju. Pragnę przypomnieć że na obradach tejże komisji uwalono projekt refundowania in vitro z powodów czysto religijnych. Nie ma żadnych naukowych przesłanek że embrion to człowiek. W przecież wykładnia naukowa powinna obowiązywać w kraju świeckim. Następny już dowód na to że Polska takim nie jest.

To tylko kilka głównych argumentów świadczących o "wyznaniowości" tego biednego kraju jaki jest Polska. Naprawdę świeckim państwem są Francja Szwecja Holandia. A nam do takich wysokich standardów niestety brakuje lat świetlnych.

Pątnicy lecą do Las Vegas. Pozwiedzać, pomodlić się, wyspowiadać

Pielgrzymka zagraniczna to nie tylko podróż do Ziemi Świętej czy Watykanu.
Pod opieką księdza można pojechać do Indii, a nawet Hollywood.

Duszpasterstwo Pielgrzymkowe Księży Pallotynów ma w ofercie Kenię z Tanzanią i Hawaje. Cel wycieczek - poznawanie historii chrześcijaństwa. W Honolulu i Waikiki pątnicy wędrują "szlakami bł. ojca Damiana", w Indiach "szlakami św. Franciszka Ksawerego". Z pallotynami można polecieć też na Islandię i Grenlandię (program: chrześcijaństwo na ziemi Wikingów). Dyrektor biura ks. Roman Tkacz do podróżowania zachęca na stronie internetowej: "Zapraszamy was na drogi pątnicze, które pomogą wam odnaleźć swoją tożsamość chrześcijańską i europejską".

Podobnie jest we franciszkańskim biurze Patron Travel, z którym można pojechać m.in. do Egiptu, na Cypr i do Turcji (program: Kościoły apokaliptyczne).

Skąd pomysł na egzotyczne pielgrzymki? - Pielgrzymowanie nie kojarzy się dziś już tylko z modlitwą i śpiewaniem, ale też ze zwiedzaniem pięknych miejsc. Na tradycyjnych wycieczkach obiektom sakralnym poświęca się mniej czasu, na pielgrzymkach jest na odwrót. Ale byłoby czymś wręcz niechrześcijańskim pominąć to, co piękne na świecie. Ludzie chętnie łączą potrzeby duchowe z innymi, np. z wypoczynkiem - mówi Stanisław Giza, dyrektor Katolickiego Biura Pielgrzymkowego (w ofercie Meksyk, Las Vegas), które ma "imprimatur" biskupa sosnowieckiego Piotra Skuchy.

Agnieszka Czyż-Mańkowska, dyrektor biura Nomada, które 17 lat temu założyła Konferencja Episkopatu Polski, twierdzi, że na zmianę modelu pielgrzymowania mieli wpływ klienci: - Często pytali nas, czy organizujemy wyjazdy w innych niż standardowe kierunkach np. do Stanów Zjednoczonych czy Norwegii. Wyszliśmy naprzeciw ich oczekiwaniom.

Kościelne biura podróży oprócz doświadczonych przewodników (np. księży biblistów) zapewniają opiekę duchową księdza i codzienną mszę świętą. W trakcie wyprawy można się na przykład wyspowiadać.

Oferta biur kierowana jest nie tylko do katolików. - Czasem ktoś oświadcza, że jest niewierzący, ale jedzie bo mu się program podoba. Nie wymagamy żadnych zaświadczeń od proboszcza z parafii - zapewnia Stanisław Giza.

Zainteresowanie pielgrzymkami do nietypowych miejsc jest ogromne. Coraz więcej wśród nich jest młodych ludzi, tuż po trzydziestce.

Zyski kościelnych biur podróży są wysokie i często niewiele różnią się od dochodów zwykłych biur podróży. Wyjazd z katolickim biurem to dla niektórych także gwarancja, że po drodze nie będzie przykrych niespodzianek, a urlop nie skończy się koczowaniem na lotnisku. - Ludzie mają nieraz większe zaufanie do biur katolickich, wiedzą, że program zostanie zrealizowany zgodnie z ofertą - mówi Agnieszka Czyż-Mańkowska.

Gazeta Wyborcza

Hawaje, Las Vegas... taaak to stare, znane miejsca pielgrzymkowe... komus cos tu sie chyba pomylilo ale Polak potrafi...

Dziennikarze TVN napadli na Rydzyka?

"Nasz Dziennik" twierdzi, że dziennikarze "Superwizjera" TVN zaatakowali i obrzucili wulgarnymi wyzwiskami lecącego do Urugwaju o. Tadeusza Rydzyka, dyrektora Radia Maryja, oraz posłankę do Parlamentu Europejskiego Urszulę Krupę.
Dziennik pisze, że zakonnik oraz posłanka udawali się do Urugwaju na zlot Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polskich w Ameryce Łacińskiej. Według relacji dyrektora Radia Maryja, ekipa TVN już od soboty czatowała na delegację na frankfurckim lotnisku.

"Nasz Dziennik" stawia pytanie: czy trzykrotnie zmieniany termin podróży o. Rydzyka wyciekł z biura LOT, czy też - co według gazety niewykluczone - była to przygotowywana operacja służb specjalnych. - Zamierzam poruszyć tę sprawę na forum Parlamentu Europejskiego, bo naruszono mój immunitet poselski, obrzucono mnie wyzwiskami - mówi Krupa.

Wylot dyrektora Radia Maryja do Urugwaju na Walny Zlot USOPAŁ pierwotnie miał mieć miejsce w sobotę. Był jednak dwukrotnie zmieniany, za każdym razem "przebukowywano" bilet na samolot w przedstawicielstwie LOT.

Czy pracownicy tej firmy sprzedali dziennikarzom TVN informacje o ostatecznej dacie oraz miejscu wylotu o. Rydzyka z lotniska we Frankfurcie - zastanawia się "Nasz Dziennik". Gazeta uważa, że przygotowując prowokację, do której według "Naszego Dziennika" doszło w środę na pokładzie samolotu Lufthansy, ekipa TVN dysponowała nie tylko informacją o terminie lotu, ale również o miejscu, jakie w kabinie samolotu będzie zajmował o. Rydzyk.

- Jestem pewny, że w grę wchodzą działania służb specjalnych. Wiedza, jaką dysponowali dziennikarze, dotycząca miejsca naszego planowanego noclegu, trzykrotnie zmienianych terminów lotu, nie była wiedzą ogólnie dostępną. Być może nasze rozmowy telefoniczne są podsłuchiwane powiedział gazecie o. Rydzyk.

Dziennikarze "Superwizjera" na frankfurckim lotnisku czekali na ekipę Radia Maryja. Jak ustalił "Nasz Dziennik", Anna Machowska usiłowała pod pretekstem rozmowy i zdjęcia "dla tatusia", ukrywając swoją tożsamość, nagrać rozmowę z dyrektorem Radia Maryja. Kiedy została zdemaskowana przez również uczestniczącą w podróży posłankę Krupę, chciała sprowokować - już na pokładzie lecącego samolotu - awanturę - twierdzi "Nasz Dziennik". Dyrektor Radia Maryja o. Tadeusz Rydzyk został obrzucony wulgarnymi wyzwiskami i obraźliwymi określeniami, dziennikarka TVN nie szczędziła wulgaryzmów również w stosunku do Urszuli Krupy - czytamy w gazecie.

"Nasz Dziennik" uważa, że najprawdopodobniej całe zajście było filmowane ukrytą kamerą przez towarzyszących Machowskiej: Adama Lenarta i Ryszarda Kota.


Znowu TVN, masońska liberalna telewizja TVN. Znowu pojechali kłamać i szkalować dobrodziej Tadeusza Nie wiem już co o tym sądzić, na każdym kroku nagonka na ojca dyrektora i szukanie taniej sensacji związanej z katolickim głosem w naszych domach. Platforma napewno na takie coś nie zgodziłaby sie, ale Radiu Maryja należy przyznać status dobra publicznego, a obywatelom pozwolić przekazywać co roku 1% swoich podaktów na rozwój tych mediów.


Do przemyślennia:
Niewygodne przemyślenia nad autokarowym dramatem.

Dobrze. Albo raczej nie dobrze. Zginęli pielgrzymi, stała się tragedia. Jednak ja, muszę przyznać i z tego powodu piszę notkę, mam uczucia mieszane. Muszę napisać wszystko, co we mnie siedzi. Więc do dzieła.

Dramat. Teatr telewizji. Reżyser: media. Tło: 27 zabitych, 23 rannych (jak dotąd). Miejsce akcji: przede wszystkim Polska, potem pejzaż Francji z autostradą i śladami hamowania, przerwaną kamienną barierką oraz szczątkami autobusu, w dalszej kolejności zapewne cały świat. Bohaterowie: Lech Kaczyński, eksperci, pielgrzymi, szef biura podróży, księża, bliscy ofiar, ludzie anonimowi, europejskie media. Początek: około 10.30 22.VII.2007r. (dokładnego czasu nie znam). Koniec: data trudna do przewidzenia.

Jak już napisałem, uczucia mam mieszane. Z jednej strony rzeczywiście – zginęli ludzie i taki wypadek powinien być dla mnie faktem głęboko smutnym. Jednak nie jest. Mam wewnętrzną pewność, że gdyby ktoś mnie zapytał jak się z tym czuję, odpowiedziałbym: „no cóż… szkoda. Szkoda tych ludzi, udali się na pielgrzymkę i spotkał ich taki los. Może Bóg wcale nie czuwa nad pielgrzymami?”.

Nie czuję nic, bo nie byli mi oni bliscy. Jestem nawet przekonany, że gdybym spotkał ich na dworcu skąd wyruszali, byliby dla mnie oszołomami słuchającymi RM (generalizacja wiążąca się z katolickimi 60-, 70-latkami), dogmatycznymi wyznawcami wiary nietolerującymi niczego poza ich doktryną. Mógłbym się z nich śmiać, mógłbym nawet życzyć im żeby już zeszli z tego świata. I znam wiele osób, które ciskają przekleństwa przez zaciśnięte zęby słysząc słowo „katolicy”, bo wiele od nich doświadczyli krzywd.

Jednak czuję się winny tej obojętności. Winny, ponieważ w każdych wiadomościach, szczególnie w TVN24, pokazują płaczących na wieść o tej tragedii, modlących się za zdrowie ofiar, za ich dusze i wędrówkę do nieba. Widzę pełne kościoły, zapalone świece. Słyszę smutne i ciche głosy prezenterów, wzniosłe słowa rozbrzmiewające w chłodnych nawach domów Boga, biegnące przez kabel do tysięcy domów zwykłych ludzi. I ta ofiarność objawiająca się w przelewach na konto Caritas. I czuję się winny mojej obojętności.

Czy mam aż tak skamieniałe serce, czy nie jestem hipokrytą? Czy inni są tak bardzo wrażliwi, czy są hipokrytami? Czy zwykłe słowa współczucia to hipokryzja, czy może rytuał niesamowicie potrzebny utrzymaniu spójności społeczeństwa? To spektakl, ale może nieodłączny dla takich wydarzeń, niosący ukojenie przede wszystkim tym, którzy pragną ujrzeć prawdziwy ludzki humanizm, którzy pragną solidarności ludzkiej, chcą widzieć coś więcej prócz rządów pieniądza… czy nie tak?

Źródło: Blog => http://niestrudzony.blog....3949,index.html

Teraz ja... Moja "droga" zaczela sie dosyc wczesnie zaczynajac od przynaleznosci do Kosciola Katolickiego i katolicyzmu jako religii co wplynelo poniekad na moje dzisiejsze poglady aczkolwiek niekiedy zanikalo. Od mlodegu juz wieku dziadek przez kilka lat, w kazdy weekend, zabieral mnie zawsze w "podroz po Warszawie" mowiac ze "powinienem znac swoje miasto i miejsce swoich wielowiekowych przodkow" tak wiec od budynkow i miejsc historycznych po muzea, rekonstrukcje historyczne i inne miejsca/wydarzenia. Zawsze chcialem byc paleontologiem (zainteresowanie po matce) lecz wraz z dorastaniem zwrocilem sie ku totalnemu bzikowi na punkcie II Wojny Swiatowej (do dzisiaj jestem szalony na tym punkcie ^^). W miedzyczasie, szkola promujaca typowe polskie wartosci (za moich czasow, teraz nie wiem jak jest w podstawowce) takie jak "Bog, Honor i Ojczyzna", patriotyczne teksty np. "Kto Ty jestes ?", Hymn Polski na zakonczenie i rozpoczecie roku szkolnego, flagi Polski w srodku szkoly itd. Wraz z okresem dorastania przeszlem istny "bunt ideologiczny", po zalazku "patriotyczno-prawicowym (nie wiem jak to okreslic )" zwrocilem sie w lewa strone... Zmiana ta byla spowodowana bajkami mediow np. TVNem czy Gazeta Wyborcza a takze NIE (ktore to czytywal moj dziadek bo zawsze mowil ze warto wiedziec co mowi i jak mysli wrog...), zaczalem pod wplywem powyzszych rzeczy czytac, ogladac filmy, glownie trafialem na takie strony pogladowe jak "racjonalista" itp. tak wiec odrzucalo mnie "bogactwo" kleru, "zbrodnie" Kosciola Katolickiego, nazisci i ich dzialania ("za moich czasow" w podrecznikach nie wspominano o tym ze 17 wrzesnia Sowieci zaatakowali Polske...), po czesci non stop powtarzany kult Pilsudskiego (o Dmowskim dowiedzialem sie z wlasnych zainteresowan, w szkole ani razu o tym nie wspomnieli) i inne bajery. Po pewnym czasie jak zapoznalem sie z roznymi nurtami lewicy - radykalniejszymi i tymi mniej zaczely mnie odpychac ich poglady - gloryfikacja Armii Czerwonej/ZSRR, prymitywny i agresywny antykleryaklizm, gloryfikacja zbrodniarzy wojennych, zajadlych antypolakow i Zydow (SB, UB itp), przypisywanie narodowi Polskiemu niestworzonych zbrodni, oczernianie go o wszelkie zle, robienie z cpunow i alkoholikow ofiar systemu itd. Tak wiec, odchodzac od lewicy pozostal we mnie antykleryaklizm, ateizm i wrogosc do wszelkiej masci Skinheadow (w tamtym czasie myslalem ze wszyscy Skinheadzi to nazisci, ot magia portali lewicowych). Pod wplywem kolezanki i kolegi zwrocilem sie ku NS, lecz powiem ze bardziej w tym okresie chodzilo o fascynacje kultem sily, przemocy i potegi III Rzeszy, Hitlera itd. niz sama ideologie, tak wiec uwierzylem ze jestesmy Aryjczykami, "Zydzi, cyganie, czarni do gazu", "plan" wysadzania Synagog i Kosciolow", machanie lapka "Lajt Paler", kompletna ateizacja jesli chodzi o religie (mowiac prosciej, wersja NS wyznawana przez wielu swiatowych NSow ) itp. od NS zaczela sie takze moja przygoda z ruchem Shinheads mianowicie od wyzej wymienionego kolegi ktory byl Skinheadem. Muzyka tez wplywala na moje poglady w tamtym okresie, zaczelo sie na Konkwiscie 88 i Honorze. Po jakims czasie doznalem odrodzenia duchowego i moralnego , zaczalem chodzic do kosciola co niedziele, zostalem ministrantem, co (znowu) zmienilo moje myslenie, przerazilem sie ze (jako NS) gloryfikuje ludzi i jednostki ktore mordowaly moj narod tak wiec odchodzac od NS zwrocilem sie ku "prawicy" - zaczalem popierac LPR i jego akcje, pozniej z LPR przeszlo na fascynacje PiSem... Uwazajac ze to wszystko jest za piekne zaczalem pochlaniac ksiazki polityczne, oprocz tego bedac "na miescie" wiele razy widzialem oznaki dzialanosci Narodowcow m.in. plakaty NOPu - "Wielka Polska Katolicka", Narodowe grafitti, raz dostalem przy Palacu Kultury i Nauki ulotke z tytulem "Podnies sztandar swojego Narodu ponad piewcow klamstwa" i tak zatrzymujac sie przy jednym z plakatow NOPu spisalem adres strony internetowej... Potem od nitki do glebka, zaczelo sie sluchanie Polskiego RACu non stop, pierwsza wizyta w biurze NOPu z "wyprawa" na manifestacje (dzieki dla kolegi Narodowca ktory ze mna tam poszedl), cieple przyjecie przez znajdujacych sie tam Narodowcow (pomimo mojego wieku...). Oprocz tego coraz wieksze zainteresowanie historia Polski, religii zwiazanej z naszym krajem, wartosci moralne i duchowe Narodu. Tak "zatrzymalem sie" tu gdzie jestem teraz, poglady gospodarcze wyrobilem sobie dosyc niedawno bo mnie gospodarka w ogole nie interesowala , czytam to co moge na temat wlasnych zainteresowan i nie tylko bo samoksztalcenie powinno byc podstawa kazdego Narodowca. Ja wychodze z zalozenia ze jest czas na to aby wrzucic na siebie glany i bluze "Polska ponad wszystko" goniac lewakow po ulicach ale oprocz miesni i ulicznej dominacji kazdemu Narodowcowi potrzebne jest tez samoksztalcenie aby zniwelowac wlasne slabosci wzmacniajac tym samym sile Narodu. Nie wspominam juz o przechodzeniu rewolucji duchowej (religijnej) bo kazdy musi sam do tego dojsc ... NaRa o !

Wielkanocne Dni Skupienia KSM DŚ[17-19 kwietnia 2009]

17-19 kwietnia 2009 roku odbyły się Wielkanocne Dni Skupienia KSM Diecezji Świdnickiej, które po raz pierwszy miały miejsce w Dusznikach Zdroju - w miasteczku leżącym w kotlinie kłodzkiej, oddalonym o dobre parędziesiąt kilometrów od pozostałych oddziałów diecezji świdnickiej. Miasto znane jest z zimowych uroków i bardzo dobrej bazy do sportów zimowych, gdyż posiada jako jedyna miejscowość w Polsce klimat podalpejski, a także jest to jedno z wielu w tym regionie uzdrowisk. Jednak tym razem miasto mogło zaistnieć z całkiem innej strony. Myślę ,że spacerujący tu przed laty ksiądz Karol Wojtyła czuł powołanie młodzieży katolickiej w tak wspaniałych okolicach o przepięknych krajobrazach. Niemal rok temu powstał tu oddział KSM, który teraz zaprosił pozostałe oddziały do współpracy. Przygotowany plan spotkania mógł zachęcić zwolenników mistycznych modlitw i rozważań oraz także tych bardziej zwariowanych, pełnych energii członków KSM-u do podróży po okolicznych wzniesieniach oraz do pokazania swych talentów tanecznych podczas dyskoteki. Nowością była możliwość kontaktu z ludźmi spoza KSM-u, którzy zaciekawieni, odważyli się przyjść i spędzić te chwile wspólnie ze wszystkimi . Służył ku temu też czas wolny kiedy to na pobliskim boisku młodzież z KSMu mogła spróbować swoich sił w sportowej rywalizacji z młodzieżą z pobliskich osiedli.

Pierwszy dzień(piątek 17kwietnia) zaczął się oczekiwaniem na przybycie wszystkich oddziałów KSM-u, które wcześniej potwierdziły swój przyjazd. O godzinie 20.00 wszystkie oddziały, które przybyły wraz księżmi opiekunami, zasiadły do wspólnej kolacji ,po której udali się na Drogę Krzyżową przygotowaną przez kleryków z seminarium świdnickiego. Droga krzyżowa odbyła się na małym Wzgórzu Rozalii, tuż za miastem, zwanym Pustelnikiem, ponieważ kiedyś znajdowała się tam pustelnia, a później maleńka kaplica, która stoi aż po dziś dzień ,przebudowana przez władze miasta na biuro i wystawę galerii festiwali chopinowskich. Kiedyś była tam droga krzyżowa, niestety została ona zniszczona. Śladami tej drogi krzyżowej od 4 lat, co roku, tydzień przed niedzielą palmową, udają się parafianie na wspólną modlitwę. Specyficzny klimat tego miejsca oddały ustawione wcześniej przez ministrantów krzyże stacyjne oraz czternaście zapalonych pochodni. Po drodze krzyżowej księża wspomnieli o powołaniu do apostolstwa, a szczególnie o św. Pawle, który tak jak my nie mógł spotkać Chrystusa ,a mimo to stał się jego najgorliwszym sługą. Ten temat otaczał całe nasze dni skupienia.

Sobota była tą luźniejszą częścią programu: turystyczno- rozrywkową. Uczestnicy zwiedzili muzeum papiernictwa oraz spacerowali po okolicach podziwiając uroki miasta. Po południu nie mogło zabraknąć czasu na wspólną modlitwę. O godzinie 17.00 ks. Leszek wygłosił wykład z ambony parafialnej w kształcie wieloryba Chwilę później KSM-owicze adorowali Najświętszy Sakrament. Następnie odbyła się Msza święta. Po wspólnej modlitwie i duchowej refleksji oddziały spotkały się przy wspólnym ognisku śpiewając, grając i smażąc kiełbaski. W międzyczasie trwała także dyskoteka, która była przykładem chrześcijańskiej zabawy. Na zakończenie dyskoteki i ogniska członkowie zebrali się wokół ogniska, aby wspólnie odśpiewać Apelu Jasnogórski, a także pomodlić się dziesiątką różańca.

Niedziela była stosunkowo krótkim dniem, a jednocześnie chyba najbardziej burzliwym i napiętym. Po wspólnym śniadaniu, uczestnicy udali się do salek, aby spakować wszystkie swoje rzeczy. Następnie spotkali się na wspólnej Mszy świętej kończącej dni skupienia, aby w ten sposób podziękować Bogu za dar przeżytego spotkania a także poprosić Go o możliwość przygotowania kolejnych dni skupienia - być może znów w tym samym miejscu.

Tak wygląda moje sprawozdanie z przeżytych z Wami Dni Skupienia w Dusznikach. A Waszym zdaniem - Jak można ocenić te dni skupienia? Byliście tam, przeżyliście co nieco, na pewno coś Wam szczególnie utkwiło w pamięci, może coś szczególnie się Wam spodobało, chcielibyście tam wrócić? - Piszcie na forum

Patryk Kanarski